Two days in Georgia

To było w zeszły wtorek… nie, zaraz, w zeszły czwartek… właściwie to w piątek i w sobotę… Zresztą, nieważnie kiedy, ważne, że było. Wyjechaliśmy na dwa krótkie dni do cioci Marysi, do Atlanty, gdzie córka cioci Marysi, Raylene, wzięła ślub z Danielem. Piękny był to ślub i trochę inny niż nasze. Zaczął się od dostojnego … More Two days in Georgia

Election Day

Temat w Polsce być może już nieco przebrzmiały (przy okazji – ktoś się wybiera na emigrację? miejsce jest 😉 no i podobno to szczyt szczytów wybrać PiS i wyemigrować…) ale jednak spieszę donieść, że… …ja też zagłosowałem! Było przy tym nieco stresu, bo w pierwszej kolejności zapisałem się w Domu Polskim w Seattle, potem kupiliśmy bilety … More Election Day

Home Sweet Home

W kolejności nie do końca chronologicznej… Znaleźliśmy domek na prerii… tfu, na przedmieściach 😉 Wprowadzamy się tam za tydzień, pierwszego dnia listopada – technicznie zapewne drugiego, ale pierwszego sporządza się protokół przekazania – tak jak u nas, choć mam wrażenie, że jest to tutaj bardziej istotne. W każdym razie nasza pomoc z Dwellworks (firma, która … More Home Sweet Home

Seattle & Pike Place

Ostatnia sobota to trzy ostatnie opcje mieszkalne, ale potem to już luz-blues i spacer po Seattle.   Sklep polski to technologia przyszłości, teleportuje z powrotem do nas w mgnieniu oka, był nawet pieprz czarny mielony w zielonej torebce i ptasie mleczko. Sam nie wymyśliłbym tego lepiej. Ach! No i polski sklep z ceramiką i drobiazgami z … More Seattle & Pike Place

Place to Call Your Own

Szukamy mieszkania… Wygląda to nieco inaczej niż w Warszawie: standard wyższy (choć też okolica chyba po prostu nieco lepsza niż “typowe” USA), ale też dużo budynków/mieszkań obsługiwanych jest przez wyspecjalizowane biura. Mamy zatem blok (lub cały kwartał) wybudowany przez (“naszego”) dewelopera, ale ten, zamiast sprzedawać, otwiera działalność polegającą na wynajmie. Budynek ma menedżera, stale otwarte … More Place to Call Your Own

Road to Seattle

Z lekkim opóźnieniem. Dotarliśmy do Redmond, po trzech dniach jazdy, trochę z tego Seattle jest poniżej na zdjęciach, ale resztę naprawdę trzeba zobaczyć samemu. Spróbuję jakąś listę w Excelu zrobić na dniach na zapisy 😉 Kto wpada?